Po prawie miesięcznej przerwie, w ostatni weekend marca, na torze Chang International Circuit w Tajlandii odbyła się druga runda obecnego sezonu Mistrzostw Świata serii Superbike. W mieście Buriam, zawodnicy zagościli po raz czwarty z rzędu.

Po inauguracyjnej rundzie w Australii można było odnieść wrażenie pewnego niedosytu zawodników zespołu Kawasaki, którzy zaprezentowali się dobrze, ale nie był to ich wymarzony start do sezonu 2018. Zawody w Tajlandii były nowym rozdaniem i każdy miał szansę na zwycięstwo.

Jonathan Rea oraz Tom Sykes rozpoczęli weekend zmagań dużą werwą i zapałem co było widoczne w piątkowych treningach, w których Rea oraz Sykes zajęli odpowiednio pierwsze oraz drugie miejsce. Udane treningi dawały dużą nadzieję na dobry wynik w sesji kwalifikacyjnej oraz samych wyścigach.

Zgodne z przepuszczeniami zespołu Kawasaki, kwalifikacje zostały zdominowane przez obu zawodników jeżdżących na Ninji ZX-10RR – Rea zdobył pole position, a Tom Sykes był drugi tracąc 0.003 sekundy do swojego kolegi z zespołu. Do pierwszego wyścigu zawodnicy Kawasaki startowali z pierwszego rzędu i byli w dogodnej sytuacji do wygrania wyścigu.  

Od samego startu, główna grupa kandydatów do wygrania tasowała się w klasyfikacji generalnej wyścigu. Na początku, obaj zawodnicy Kawasaki utrzymywali równe tempo na czele stawki, aczkolwiek po tym jak Tom Sykes stracił kilka pozycji na rzecz innych zawodników, Jonathan Rea zadecydował zaryzykować i powiększył swoją przewagę na przeciwnikami. Taka strategia opłaciła się Brytyjczykowi, który do mety dojechał jako pierwszy, 1.550 sekundy przed drugim Xavi’m Fores’em na Ducati. Tom Sykes zdołał dojechać na maty na 6 miejscu tracąc do zwycięzcy 7 sekund. Sykes miał problemy z utrzymaniem swojego tempa wyścigowego i przy wolniejszych zakrętach na torze był wyprzedzany przez swoich rywali.


Do drugiego biegu zawodnicy startowali w odwrotnej kolejności niż do pierwszego wyścigu. Duża wilgotność oraz wymagające warunki atmosferyczne mocno dały się we znaki wszystkim zawodnikom. Jonathan Rea od samego początku musiał mocno walczyć o to, aby przedostać się na czele stawki, rywalizując z innymi świetnie dysponowanymi kierowcami oraz walcząc z hamulcami w swoim motocyklu, które na tym torze są bardzo eksploatowane. Konie końców, Rea był w stanie dojechać do mety na satysfakcjonującym czwartym miejscu. Z kolei Tom Sykes ponownie miał problemy i nie mógł znaleźć swojego rytmu w drugim wyścigu, gdzie podczas jednego okrążenia stracił 6 miejsc spadając z 3 miejsca na 9 lokatę. Po przejechaniu kilku kolejnych okrążeń, Sykes podjął decyzję o przedwczesnym zakończeniu wyścigu aby nie ryzykować upadku lub kontuzji.

Po tym ciężkim weekendzie w Tajlandii, Jonathan Rea z 69 punktami na koncie objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej mistrzostw wyprzedzając o dwa oczka Marco Melandri’ego z Ducati i Xavi’ego Fores’a o dziewięć punktów. Tom Sykes aktualnie plasuje się na siódmym miejscu w klasyfikacji generalnej z dorobkiem 43 punktów na swoim koncie.

Trzecia runda mistrzostw została zaplanowana na połowę kwietnia (13-15 kwietnia) i tor MotorLand Aragon w Hiszpanii.

Do napisania!