W ten weekend działo się naprawdę dużo na europejskich torach wyścigowych. Od czwartej rudny Mistrzostw Świata serii Superbike w Assen aż po prestiżowy, 24-godzinny wyścig wytrzymałościowy w Le Mans! Oczywiście w obu wydarzeniach zawodnicy jeżdżący na Kawasaki walczyli o zwycięstwo.

Zacznijmy jednak od Mistrzostw Świata serii Superbike i bardzo dobrej dyspozycji obu zawodników zespołu Kawasaki. Pogoda w Holandii dopisywała od samego początku co mogło wyłącznie zwiastować emocjonującą rywalizację przez cały weekend.

Korzystne warunki atmosferyczne oraz odpowiednio ustawiony motocykl pomogły Jonathan’owi Rea w wygraniu sobotniego wyścigu. Tom Sykes przez cały bieg utrzymywał się w czołówce, aczkolwiek pod koniec wyścigu nie był w stanie dogonić pierwszej trójki i musiał się zadowolić czwartym miejscem, tuż poza podium. Rea odniósł swoje trzecie zwycięstwo w sezonie a za razem 57 w historii i brakuje mu tylko dwóch do zrównania się z legendarnym Carl’em Fogarty, które na swoim koncie ma 59 zwycięstw w WorldSBK.

Większość zawodników, którzy startują w sportach indywidualnych zgodnie mówi, że czwarte miejsce jest możliwie najgorszym rezultatem podczas zawodów. Najwidoczniej Tom Sykes również tak uważa, ponieważ w drugim wyścigu Anglik wykazał się ogromną determinacją i chęcią zwycięstwa. Efekt? Prowadzenie od startu do mety i imponujące zwycięstwo! Jonathan Rea po kilku okrążeniach przedostał się na drugie miejsce, ale dystans dzielący go do swojego partnera z zespołu był zbyt duży aby powalczyć o zwycięstwo i lider klasyfikacji generalnej musiał się zadowolić drugim miejscem.

Po czwartej rundzie w Assen, Jonathan Rea powiększył swoją przewagą w klasyfikacji generalnej do 30 punktów nad drugim Chaz’em Davies’em z Ducati. Tom Sykes dzięki bardzo wysokiej i równej formie wskoczył na piątą pozycję i obecnie ma 101 "oczek” na swoim koncie.

W ten sam weekend odbył się również bardzo prestiżowy i elektryzujący, 24-godzinny wyścig wytrzymałościowy na torze Le Mans we Francji, gdzie zespół SRC Kawasaki walczył o zwycięstwo. Do jubileuszowej, 40-tej edycji tego wyścigu francuski zespół przygotowywał się bardzo solidnie. Zespół w składzie Randy de Puniet, Mathieu Gines oraz Jeremy Guarnoni wywalczył pole position i z dużą pewnością siebie stanął na starcie w to gorące sobotnie popołudnie.

Wyścig rozpoczął Randy de Puniet, który od samego początku narzucił bardzo mocne tempo tak aby wyrobić przewagę nad resztą stawki. Na pierwszej zmianie, motocykl dosiadł Mathieu Gines, który niestety się przewrócił i uszkodził maszynę. Wymagana była wizyta w boksie. Sprawna reakcja mechaników pozwoliła zespołowi powrócić do rywalizacji na 46 miejscu w stawce, ale już na półmetku wyścigu zespół wspiął się na 7 miejsce! Gdy wszystko szło w dobrym kierunku, zespół miał kolejne problemy techniczne. Motocykl zaczął się przegrzewać co było spowodowane brakiem wody w chłodnicy, która została uszkodzona przez kamyczki leżące na poboczu. Motocykl Kawasaki musiał ponownie zagościć u mechaników, którzy po raz kolejny błyskawicznie naprawili wszystkie usterki i zespół kontynuował walkę o jak najlepszą pozycję. Trzej zawodnicy prezentowali bardzo zbliżone do siebie tempo w nocnych godzinach wyścigu. Na kilka godzin przed końcem, ekipa SRC Kawasaki wspięła się na czwarte miejsce, którego już nie oddała do samego końca. Biorąc pod uwagę wszystkie problemy oraz "przygody” zespołu podczas tych 24 godzin, piąta lokata jest bardzo dobrym wynikiem.

Warto również zaznaczyć bardzo dobrą i równą jazdę szwajcarskiego zespołu Bolliger #8, który również startował na motocyklu Kawasaki. Ekipa w składzie Roman Stamm, Robin Mulhauser i Sébastien Suchet dojechała do mety na 4 miejscu! Gratulacje!

Kolejna runda Mistrzostw Świata wyścigów wytrzymałościowych odbędzie się 10-12 maja na dobrze znanym polskim fanom torze Slovakia Ring pod Bratysławą.