To co wyróżnia Kawasaki z pośród innych japońskich marek to pewna doza szaleństwa, która od początku wpływa mocno na produkowane motocykle. Strategia polegająca na stworzeniu najszybszego, najbardziej szalonego motocykla jaki w danej chwili dostępny jest na rynku ma swoją długą tradycję.

Początki w latach 60-tych

Początek lat 60. to czas kiedy decydenci lotniczego oddziału Kawasaki postanowili przejąć rynek motocyklowy. Ich pierwsze pomysły masowej produkcji, na podstawie licencji, klonów angielskich BSA okazały się dobre, jednak nie dość żeby na stałe zapisać się w pamięci motocyklistów całego świata. Japońska konkurencja, która w tym czasie produkowała coraz doskonalsze technicznie pojazdy wymusiła zmianę strategii. 

Nowe, autorskie konstrukcje Kawasaki, które trafiły do sprzedaży pod koniec lat 60. były znacznie doskonalsze, ale ich problemem była mała pojemność silnika oraz brak charyzmy.  Kawasaki A1 Samurai 250, a później rozwiercona wersja 350 cm3 nie mogły przynieść sławy marce na światowych rynkach. 

Jednoczące się Kawasaki, które to zostało podzielone przez amerykanów po wojnie na kilka osobnych spółek, potrzebowało produktu, który będzie rozpoznawalny wśród zwykłych konsumentów bardziej niż produkcja stali i raz na zawsze rozsławi markę.

Kryptonim N100 - Czyli początki modelu H1

Prace nad nowym projektem dostały niezbyt nośny marketingowo kryptonim N100. Inżynierowie Kawasaki, którzy swoje doświadczenie zdobywali przy projektowaniu samolotów, dostali za zadanie stworzenia super mocnego motocykla, który zdeklasuje konkurencję. Projekt zakładał wykorzystanie silnika dwusuwowego. Inżynierom lotniczym nie trzeba było dwa razy powtarzać. Stworzyli pojazd z trzycylindrowym silnikiem w układzie rzędowym o pojemności 500cm3 i mocy 60km, który jak na tamte czasy dysponował okrutnym ciągiem. Nowe Kawasaki, które dostało nazwę H1 mach III rozpędzało się do 185 km/h w takim tempie, że nie miało w owym czasie konkurentów.

Pierwszy H1 trafił do salonów w 1969 roku. Dzięki swojej mocy i pojemności był idealnym towarem eksportowym na rynek amerykański, który był w sferze zainteresowania Kawasaki. Nowoczesny design, a przede wszystkim rozwiązania, jak specjalnie zaprojektowany zapłon CDI, czy automatyczne smarowanie, sprawiały, że motocykl górował nad konkurencją. 

Mach III otrzymał wśród swoich fanów bądź przeciwników przydomek “widowmaker”. Biorąc pod uwagę, że głównym celem projektu był niesamowity silnik, a inne dodatki jak hamulce, czy zawieszenie zeszły na drugi plan, określenie “widowmaker” wydaje się być trafnym pseudonimem.

Dzięki Mach III Kawasaki z miejsca trafiło do fanów i użytkowników motocykli na całym świecie. To był marketingowy i komercyjny sukces.

 

Jako motocykl drogowy Kawasaki było trudne do opanowania przez przeciętnego kierowcę i może właśnie dlatego zostało dobrze zapamiętane. Specyfika silnika dwusuwowego zwłaszcza o takiej pojemności sprawiała, że o liniowym oddawaniu mocy, do którego przyzwyczajeni są współcześni motocykliści nie było mowy. Powyżej 6000 obr/min motocykl eksplodował mocą, stając się trudny do okiełznania. Kawasaki stworzyło “zwykły” motocykl szosowy, który dysponował wyścigowymi osiągami.

Kawasaki H1 Mach III z miejsca zostało pokochane przez fanów wyścigów na ćwierć mili. Nie jest do końca jasne, czy przez jego niesamowite przyśpieszenie, czy przez dość słabe hamulce, które w owych wyścigach nie są kluczową sprawą. 


Niesamowite osiągi

Wydawać by się mogło, że stworzenie szalonego motocykla, który spełnił swoje zadanie i rozsławił markę na całym świecie spowoduje, że w Kawasaki dojdą do głosu rozsądni ludzie i rozpoczną produkcję mniejszych, spokojniejszych motocykli dla przeciętnych ludzi. Nic bardziej mylnego. W 1972 roku Kawasaki wypuszcza motocykl jeszcze większy i szybszy. Powiększony silnik do 750 cm3 generuje moc 75KM. Nowy model o nazwie H2 Mach IV dysponuje momentem obrotowym na poziomie 79 Nm i przejeżdża ćwierć mili w 11,95 sekundy. W 1972 roku był to najepszy wynik jaki osiągnął motocykl produkowany seryjnie. Dla porównania równie legendarny  Kawasaki GPZ750 Turbo z 1984 roku osiągnęło czas 11,40 sekundy, a Kawasaki ZX-14R z 2012 9,47 sekundy. 

Do dziś mimo upływu 48 lat Kawasaki H2 Mach IV pozostaje w czołówce seryjnych motocykli, które uzyskały najlepszy czas na tym dystansie.

Seria H wprowadziła Kawasaki na motocyklowe salony. Od tego moment była to marka z którą trzeba się było liczyć. Zarówno w segmencie maszyn drogowych jak i sportowych (na bazie H1 powstał sportowy H1R, który z miejsca trafił do czołówki motocyklowych mistrzostw świata).

Kawasaki H1 był niebezpiecznym, paliwożernym dwusuwem produkującym ilość zanieczyszczeń dorównującą elektrowni węglowej. Był na tyle radykalny, że nawet w latach 70. było to lekki przegięcie. Organizacje społeczne walczące o bezpieczeństwo i moralność  postrzegały H1 jako zło wcielone. Kawasaki tym modelem niewątpliwie przysłużył się złej sławie motocykli. W wyniku rosnącego zainteresowania ekologią i normami emisji spalin oraz kryzysu paliwowego, który zwrócił uwagę wszystkich na kwestię zużycia paliwa, w 1975 roku podjęto decyzję o zakończeniu produkcji. Dziś jest to poszukiwany klasyk i symbol minionej epoki w której wszystko było trochę bardziej szalone. Kiedyś to było, a dziś…

Dziś, a dokładnie w roku 2014 Kawasaki zdecydowało się wskrzesić serię H. Brzmi groźnie i rzeczywiście tak jest. Jak wygląda i jak jeździ H XXI wieku możesz przeczytać w artykule poświęconym modelowi Kawasaki H2. A jeśli masz dość odwagi możesz po prostu go kupić w KawasakiSklep.pl.