Stanie w korkach, obok plastikowych opakowań, których nie da się otworzyć bez użycia piły spalinowej, ludzi, którzy na stacji benzynowej robią zakupy na dwa tygodnie i płacą rachunki i dwóch wyprzedzających się na autostradzie ciężarówek to coś, czego nienawidzę pasjami.

MATKA ZIEMIA

Świadomość, że mam tkwić w kilometrowym zatorze tylko dlatego, że ktoś nie potrafi znaleźć pierwszego biegu fizycznie mnie boli. Korki są złe nie tylko dlatego, że marnują czas. Korki są złe, bo niszczą planetę. Samochody sterczące w bezruchu niepotrzebnie generują energię cieplną, której w żaden sposób nie da się spożytkować i emitują znacznie więcej dwutlenku węgla, co – jeśli wierzyć ekologom -, źle wpływa na stan pokrywy lodowej i co wkrótce zamieni Matkę Ziemię w miejsce rodem z gry "Fallout”.

W GARNITURZE NA SPOTKANIE

Nie ma znaczenia, czy jadę GTR1400 czy Versysem obładowanym kuframi. Nie zobaczysz mnie stojącego w korku. Przez wiele lat poruszałem się motocyklem po Warszawie, więc penetrowanie zatkanych miejskich arterii opanowałem do perfekcji. Podobno po dziś dzień krążą legendy o moich wyczynach na Puławskiej i Modlińskiej. Powtarzają je ludzie, którzy stoją w tym samym korku od piątkowego popołudnia w lipcu 2011 roku. ZX-10R, Ninja H2 czy ZZR1400 są wspaniałe. Nie można tego podważyć, ale śmiało, spróbuj dojechać nimi na spotkanie w garniturze, w deszczu. Właśnie dlatego ludzie znacznie mądrzejsi ode mnie wymyślili skutery.

KOMFORT JAZDY

Proste konstrukcyjnie pojazdy ze skrzynią CVT typu "Roll On”, z gigantycznymi kanapami i jeszcze gigantyczniejszymi schowkami wyjeżdżają na ulice i pokazują, co to naprawdę znaczy dynamicznie poruszać się po mieście. Odziewasz się w gajer, ładne buty na niedzielę, do schowka pakujesz plecak i do roboty dojeżdżasz w 20 minut, nie dwa tygodnie. Druga sprawa – skutery są bardzo komfortowe. Można się wygodnie usadowić, schować za owiewkami i nie przejmować się zmianą biegów. Kiedyś jechałem z dziewczyną na J300 i po krótkim czasie moja pasażerka zasnęła. Nie wiem, czy dlatego, że było jej tak wygodnie, czy dlatego, że byłem tak nudny i mówiłem jej co to jest moment obrotowy.

KAWASAKI J300 & J1250

Kawasaki J125 to idealna opcja dla kogoś, kto potrzebuje narzędzia miejskiego. Jest lekki, ma niski środek ciężkości, co sprawia, że da się nim jeździć nawet po oblodzonej jezdni i jest komfortowy. Szokująco komfortowy. Jest tak dlatego, że rozmiarami w zasadzie nie różni się od swojego starszego brata – J300. A to oznacza, ze ma kanapę tak wielką, że można na niej grać w tenisa ziemnego. I z tego, co zauważyłem, paliwa nie zużywa w ogóle. J300 z kolei to trochę inna liga. Dwukrotnie mocniejszy silnik i niewiele większa masa powodują, że z czegoś, co zostało stworzone do miasta robi się turystyczny wycieczkowóz. Nic Cię nie powstrzymuje, żeby zapakować się we dwójkę na weekend i utrzymywać prędkość przelotową na poziomie 100 – 120 km/h.

BEZWŁOCZNE DODAWANIE GAZU

Zalety skuterów idą jeszcze dalej. Skrzynia CVT powoduje najmniejszą utratę mocy, która tafia z silnika na tylne koło. Co oznacza, że oprócz oczywistej łatwości użytkowania reakcja na dodanie gazu odbywa się bez zwłoki. Jasne, może Ci się wydawać, że pojazd nieco "przeciąga”, ale taka jest po prostu natura CVT, zresztą, kiedy skończysz już o tym myśleć, zorientujesz się, że jedziesz 90 km/h. Bardzo nisko położony środek ciężkości spowodowany umiejscowieniem silnika i systemem przeniesienia napędu sprawia, że J125 i J300 bajecznie szybko zmieniają kierunek jazdy. Aby zrozumieć dlaczego tak jest zróbcie następujący eksperyment: spróbujcie zrobić przysiad z pralką na głowie. A teraz spróbujcie zrobić przysiad stojąc na pralce. Łatwiej i szybciej, prawda? Zwinność zmiany kierunku przydaje się – szok! - w korkach.

W KORKACH TRACIMY 120 GODZIN ROCZNIE

Gdzie przecież nie wszyscy użytkownicy stoją w idealnych liniach i gdzie trzeba egzekwować slalom gigant. Naprawdę nie jest problemem, żeby przejechać przez zator z przepisową prędkością 50 km/h między samochodami. Badania dowiodły, że przeciętny kierowca samochodu w ciągu życia spędza w korkach codziennie średnio 30 minut. To 600 minut miesięcznie przy 5-dniowym tygodniu pracy i 120 godzin rocznie. Sto dwadzieścia godzin w roku. Tkwiąc w bezruchu i bezsilności w bezsensownym korku. Marnując czas i zasoby naturalne planety oraz przyczyniając się do ekologicznej apokalipsy. Ujmijmy to w ten sposób: stojąc w korkach rabujesz się z pięciu dni życia każdego roku. Te pięć dni mógłbyś poświęcić na urlop z rodziną. Albo naukę hiszpańskiego. Albo wymyślanie czegoś, co zmieni świat na lepsze. A jeśli żadne z powyższych nie wydaje Ci się wystarczająco dobrym pomysłem, to zawsze możesz oddać się przyjemności oglądania zakupów Mango całą dobę. Nawet to jest bardziej sensowne od marnotrawienia czasu w korkach.



Autor tekstu: Łukasz Tomanek